Przeczytałeś ciekawą książkę, chcesz się z nami podzielić swoimi refleksjami, a może napisałeś wiersz? opowiadanie?
Twój tekst może znaleźć się na stronie....
Nasz cykl otwierają rozmyślania Norberta Kozłowskiego(kl. II TH) na temat książki Władysława Bartoszewskiego - "Mój Auschwitz".
Dla zainteresowanych: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi.
Istota myśląca, ale czy na pewno
Człowiek istota żyjąca na Ziemi, która wyróżnia się od innych stworzeń wieloma cechami: potrafi myśleć w sposób racjonalny, ale i także naukowy. Potrafi stworzyć potężne budowle stworzyć przecudne dzieła sztuki, czy to plastycznej, czy architektonicznej. Skąd więc w nim tyle nienawiści, lodu, żeby zadać cierpienie drugiej osobie w sposób, który nie zdajemy sobie sprawy. Kim właściwie jest człowiek? Jest to istota bez uczuć, istota bezlitosna, która niszczy i zadaje cierpienie? A może jest to istota, która kocha, buduje, pomaga, miłuje drugą osobę?
Człowiek to plecionka cech pozytywnych i negatywnych na które wpływa otoczenie, ale i łaska Boża, która mieszka w każdym człowieku, którą należy odnaleźć poprzez religię, religię, która mówi o miłości, a nie nienawiści. Czym byłaby wiara bez miłości? Byłaby jak kwiat bez barw i bez zapachu, który zamiast przyciągać owady, to je odpycha. Otoczenie bardzo buduje człowieka, lecz nie mogę się zgodzić ,że całkowicie. Ważna jest silna wola i tok myślenia. Silna osoba nie pozwoli sobie wmawiać kłamstwa, albo nie zmusi się do czynów, których nie chce. Człowiek często chce się „popisać się" przy innych, pokazać, „że jest kimś". Często gubi to go. Czasem człowiek działa pod presją innych osób, władz, lecz czy w tych dwóch przypadkach powinien posłuchać się „wyższych" czy własnego sumienia? Odpowiedź jest trudna do rozwiązania, każdy ma inne zdanie na ten temat. Jedni mówią, że to zależy od okoliczności, sytuacji. Lecz czy to prawda? Nie mogę narzucać komuś własnego toku myślenia, jestem prostym człowiekiem, jednak posiadającym również własne zdanie do przyjęcia lub odrzucenia.
Uważam że sytuacja może zmusić człowieka do posunięcia się do pewnego czynu, przez bezbronność, strach, samoobronę. A ocenianie, czy dana osoba zrobiła dobrze, czy źle należy tylko do niej samej i do Boga, który jest sprawiedliwy i zna ludzkie wnętrze. Powiedziałem o osobach żyjących w presji, a co z osobami, którzy zabijają drugich bez powodu? Co o nich myśleć? Jak ich usprawiedliwić za popełnione czyny? Na myśl nasuwa mi się niedawno przeczytana książka „Mój Auschwitz" profesora Władysława Bartoszewskiego, wycieczka do tego miejsca, oraz inne informacje o tym obozie. Jak można było MORDOWAĆ NIEWINNYCH LUDZI?! Czy to zasługuje na obecną nienawiść do oprawców ( należy pamiętać, że nie tylko do Niemców, ale i do rodaków, którzy za różnego rodzaju udogodnienia dopuszczali się do okrucieństwa na ludziach). Jak należy postrzegać oprawców? Przecież oni mieli swoje rodziny, a mimo tego patrzyli na cierpienie, śmierć tylu ludzi! Ponadto sami znęcali się nad nimi! Jak? Jak ich usprawiedliwić? Jak usprawiedliwić ich czyny? Czy wystarczy powiedzieć że była wojna i „jakoś to wyszło"? Że już taki los miał spotkać „niższą rasę", „sługusów"? Bo tak uważali Niemcy. Czy można to przemilczeć? Czy można o tym zapomnieć? NIE!!! Trzeba pamiętać, ale nie nienawidzić(nienawiść rodzi nienawiść, zło rodzi zło, nieprzyjaźń rodzi nieprzyjaźń, czyli to co nie powstało z Boga lecz z pychy człowieka)! Czy trzeba zachować obóz? TAK, ale nie traktować go jako zabytku, lecz jako refleksję człowieka jadącego tam, jako miejsce, nad którym należy zastanowić się nad losem osób którzy tam cierpieli. Należy to miejsce szanować, jak i LUDZI, którzy tam poginęli, którzy znosili męki, katusze psychiczne i fizyczne. Nie należy tam jechać z ciekawości, by oglądać pozostałości po cierpieniu. Należy tam jechać by odbyć oczyszczenie swej duszy. Jak to się dzieje? To zależy od człowieka. Należy jadąc tam spojrzeć na nasze życie, może nie opływa w luksusie, ale nie znosimy tego co znosili tamci LUDZIE, którzy żyli w głodzie, strachu, którzy byli bici, którzy nie wysypiali się, rzadko myli się, chorowali, co powoli wykańczało Ich. My, co nam brakuje, czy żyjemy w strachu? Tak. Ale jakim? To zależy od człowieka i trudności życiowych. Każdy w sobie przeżywa w mniejszym, lub większym stopniu cierpienie (niezależnie od wieku), ale nigdy takie samo. Wielu ludzi zadaje sobie pytanie gdzie jest Bóg? Czemu ich opuścił, czemu Pozwolił na cierpienie? Na to pytanie trudno jest odpowiedzieć. Ale należy pamiętać jako osoby wierzące, że Bóg kocha człowieka i nigdy nie zostawia go samego. Czy kochający ojciec, czy kochająca matka zostawi własne dziecko? Nie. Czasem rodzic nie może mu pomóc, ale cierpi wraz z nim. Nie zapomina o własnym dziecku. Tak samo jest z Bogiem, który zawsze jest przy każdym człowieku w chwilach radosnych, ale i trudnych. Nie mam prawa mówić co LUDZIE w Auschwitz myśleli o Bogu. Nie mam prawa wnioskować ich myśli. Nie mam prawa nic im zarzucić, że może czuli nienawiść do oprawców. Bo nie byłem tam, „nie piłem z tego samego kielicha". Ale należy spojrzeć na samego siebie, lekko ktoś nas zrani, powie coś niemiłego, a my zaraz się na niego gniewamy, złościmy. Ukazujemy to w sposób bezpośredni mówiąc wprost, co leży nam na sercu, lub myślimy o kimś źle. A ci którzy cierpieli i cierpią nie mogą ani słowa powiedzieć, wyrazić własnego zdania, pożalić się w obawie o niezrozumienie. Milczą. Nie mówią nic. Ta cisza pozostała w obozie. Nie słyszymy opinii, historii setek tysięcy osób którzy tam byli. Znamy historię tylko nielicznych.
Niestety cierpienie nie zanika, Świat nie bierze przykładu z wielu ofiar, męczenników. Ból spotykamy na każdym kroku, poprzez chorobę, stratę bliskiej osoby, przez klęski żywiołowe, głód, wojnę. Obecnie bardzo cierpi ludność Afryki i ludność mieszkająca na wschodzie. Są tam prześladowania, głód, nędza, choroby zwłaszcza w Afryce, gdzie ludzie od dawien dawna służyli jako niewolnicy.
Cóż My ludzie współcześni mamy robić? Patrzeć bezczynnie na to wszystko? Podjąć jakieś działania? Uczyć się na bólu i „zmieniać świat"? Na te pytania należy odpowiedzieć sobie samemu oraz na inne wyżej podstawione. Należy pamiętać, aby wczuć się w rolę poszkodowanego i postawić się na jego miejscu, bo dobro powraca z nawiązką.
Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych
72-510 Wolin
ul. Słowiańska 2
tel. (0-91) 32-61-335
(0-91) 32-61-626
fax. (0-91) 32-61-335